wtorek, 15 września 2015

Oriflame - czy warto?


Zacznę od tego, że zawsze uważałam, że nie dam się wciągnąć w zabawy typu Oriflame, Avon czy FM Group.
Konsultantką Oriflame zostałam całkiem niedawno, w zasadzie jestem na początku swojej "kariery". Pierwsze zamówienie złożyłam na początku sierpnia:), czyli mam za sobą dopiero 2 katalogi. Ale już mogę coś na ten temat napisać. 

Po pierwsze udało mi się wygrać "kosmetyki" (całe 2 hehe:P) marki Oriflame, więc naturalnie umówiłam się po ich odbiór. Spotkałam się z Panią Elą w Domu Lodów Barton. Kosmetyki Oriflame miałam okazję ostatni raz testować gdzieś w okresie liceum, więc z chęcią wzięłam katalog.Wpisowe do klubu tylko 4,90 zł (jednorazowa opłata). Zaryzykowałam:). Zatem jakie korzyści niesie ze sobą "bycie konsultantką" (oczami osoby początkującej:))?
  • kosmetyki 23% taniej od cen katalogowych
  • specjalnie promocje, np ostatnio dostałam się na maila informację, że jeśli złożę zamówienie w ciągu 2 dni, będę mogła zakupić wodę toaletową w cenie 19,90 zł zamiast np 99,90 zł. Okazje wydają się świetne, niestety jeszcze ani razu nie zdążyłam z takowej skorzystać:/ Wierzę jednak, że kiedyś na pewno mi się uda skompletować zamówienie na czas:)
  • Tzw. "Program Witamy". W 3 katalogach pod rząd dostaje się nagrody za zamówienia powyżej 50 PP (tzw. Punktów Premiowych) , co wychodzi w przeliczeniu ok 180 zł (po odjęciu rabatu 20%). Wartość nagród jakie dostajemy to 80-150 zł za każdy katalog. Za zamówienie w obecnym katalogu, jeśli je złożę, dostanę suszarką Remington. A miałam właśnie sobie kupić suszarkę, więc świetnie się składa:)
  • Brak obowiązku zamawiania produktów co miesiąc za określoną kwotę
  • Możliwość zwrotu każdego kosmetyku (odpakowanego lub nie)!!! w okresie do 30 ni od daty otrzymania zamówienia. Warunek: kosmetyk może być zużyty w maksymalnie 1/3 objętości.
  • Przy zamówieniach w dalszych katalogach wysokopunktowanych, kolejne niespodzianki i nagrody. 
Oriflame kusi promocjami, bonusami, gratisami i nagrodami bo musi. Kiedyś marka miała dużo łatwiej, nie było tylu "Rossmanów" na każdym kroku i takiej konkurencji na rynku kosmetycznym. Zyskujemy na tym wyłącznie my, konsumenci, bo nie tylko okazje cenowe są lepsze. Laboratoria kosmetyczne muszą stale pracować nad ulepszaniem formuł już istniejących sztandardowych produktów marki, wprowadzaniem nowych, skutecznych rozwiązań, aby sprostać oczekiwaniom klientów i wypuścić produkt, który będzie godny polecenia.

Czy ciężko jest zebrać zamówienia na określoną ilość punktów gwarantujących nagrody? Wystarczy pokazać katalog rodzinie i znajomym, każdy coś sobie wybierze i punkty się sumują. Ja póki co nie miałam problemu, przynajmniej na uzyskanie tego poziomu, który mnie na chwilę obecną interesują.

Co mi się nie spodobało lub co mogło być lepiej:
  • W katalogu jest oferta " kup kosmetyk A, a kosmetyk B dostaniesz gratis" W praktyce za każdy "gratis" płacę 80 groszy! Niby nic, a jednak;)
  • Niestety tylko jeden katalog jest za free, jak chce się większą ilość trzeba dodatkowo zapłacić. I możemy przyjąć ten jeden gratisowy, lub zapłacić 3 zł i dostaniemy wtedy 3 katalogi. Nie wiem czemu nie ma możliwości otrzymania 2 katalogów:)
  • Za próbki również się płaci, pojedyncze powinni dołączać gratis!
  • Trzeba złożyć naprawdę spore zamówienie (powyżej 100 PP czyli ok 350 zł), żeby mieć przesyłkę gratis. Jest na to jednak rozwiązanie: Jeśli nie chcemy ponosić kosztów przesyłki, wybieramy jednej z 4 produktów tzw. "zwalniających z opłaty za przesyłkę"/. Wybór jest, ale nie duży. Inna sprawa, że ostatnio wolałam zapłacić 5,90 zł za odbiór paczki w punkcie, niż wybrać produkt zwalniający z opłaty. Dlaczego? Produkty zwalniające z opłat były w katalogu obecnym, czyli 13, w cenach regularnych, więc dla przybliżenia, nie zamierzałam płacić za piankę do golenia 20 zł!, jeśli mogę wydać tylko 6zł...
  • Za akcesoria dostajemy dwukrotnie mniejszą ilość punków PP...a szkoda. Za to za produkty wellness przysługuje nam dwukrotnie większa ilość punktów PP, chociaż akurat tymi produktami nie jestem póki co zainteresowana

Jak można zarobić w Oriflame?
Z tego co się orientuję:) na 2 sposoby:
  • Sprzedając kosmetyki innym, możemy zarobić te ok. 20 % różnicy za mówienia. Jak to się ma w rzeczywistości? Katalog pokazuje się najczęściej rodzinie albo znajomym, obecnie spotykam się tylko z najbliższymi znajomymi, nie zamierzam na nikim zarabiać:) Kosmetyki biorę tylko dla siebie, a jeśli dla rodziny i znajomych, to ze zniżką.
  • Zapraszając do Oriflame inne osoby, to chyba lepszy sposób pod warunkiem, że zaprosimy tych osób sporo, a te osoby zaproszą kolejne osoby. Trochę ciężkie do wykonania, najlepiej mają Ci co daaawano zaczęli. Poza tym, za każde zaproszone 3 osoby w czasie obowiązywania danego katalogu, dostajemy świetne prezenty za kwotę 4,90zł. Np teraz można otrzymać śliczną czarną plecioną torebkę ze sznureczkami zakończonymi frędzlami. Mam na nią ogromną ochotę i będę starała się zaprosić te osoby:)
Ja póki co nie widzę w tym "źródełka" swoich dochodów, zamawiam kosmetyki bo lubię. Poza tym przyjemnie jest przeglądać nowe katalogi, a później ten dreszczyk emocji, gdy paczka jest do odebrania:) 

Czego na pewno nie zamówię w Oriflame, dam znać, produktami, z których  jestem zadowolona, na pewno podzielę się na blogu. I nie będzie to opinia osoby zarabiającej na kosmetykach (póki co:P), ale opinia mam nadzieję rzetelna, w odniesieniu do analogicznych produktów innych marek, jakie mi było dane testować.

Podsumowując, czy warto dołączyć do Oriflame?
Ja póki co jestem jak najbardziej na tak, nic nie tracimy, a tylko możemy zyskać. Poza tym, co ważne, bo zapomniałam wspomnieć, kosmetyki Oriflame są naprawdę dobrej jakości, poczynając od dobrze dopracowanych, funkcjonalnych opakowań, po, co najważniejsze same produkty. I każdy, nawet używany produkt, który nie spełnił naszych oczekiwań, możemy zwrócić!


Jak dołączyć do Oriflame? Kliknijcie w poniższy link, zarejestrujcie się i do dzieła:)

                                

Follow on Bloglovin

 Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Prędzej czy później również do Ciebie zajrzę:) Będzie mi miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga, jeśli spodoba mi się u Ciebie, odwdzięczę się tym samym:)

poniedziałek, 7 września 2015

Makijaż na macierzyńskim, czyli czy siedząc w domu warto się malować?

W zasadzie w tym poście chciałabym się z Wami podzielić jak wygląda mój codzienny/ niecodzienny makijaż oraz poruszyć kwestię makijażu kobiety będących na urlopie macierzyńskim/ wychowujących dzieci.

Czy siedząc w domu jest sens się malować tak jakbyście szły do pracy/szkoły na uczelnię? Czy jest na to czas?

Ja miałam ciężki okres zaraz po porodzie i przez kolejne kilka miesięcy. Nie było czasu nawet na spokojne zjedzenie obiadu na ciepło. Niewykonalne. W zasadzie byłam tak nie wyspana i padnięta, że każdą wolną chwilę (której nie było!) poświęciłabym na spanie! Teraz dalej jest ciężko, ale coraz lepiej:) Ćwiczę regularnie i w końcu zaczynam w miarę normalnie żyć. Są jednak dni, że moja pielęgnacja opiera się jedynie na umyciu twarzy, stonizowaniu skóry, nałożeniu kremu i to tyle.  I dobrze, skóra ma czas na odpoczynek:). Najczęściej wtedy jednak nigdzie nie wychodzę lub wychodzę maksymalnie na spacer z dziećmi, podczas którego śpią, zakładam na nos okulary i... czuję się świetnie! Często jednak stosuję krem BB dla lepszego samopoczucia, ostatnimi czasy zachwycam się jednak kremem CC od Bielendy oraz kremem brązującym od Altery.

Ogólnie jak już gdziekolwiek idę do "ludzi" to obowiązkowymi elementami mojego makijażu są:
  • podkład, puder
  • korektor pod oczy
  • tusz do rzęs
  • RÓŻ <3. Z kosmetyków modelujących twarz, to właśnie róże darzę największą miłością:)
  • jasna cielista, kredka na dolną linii rzęs. Dokładam ją często do tego szybkiego, codziennego makupu. Nie tyle po to powiększyć optycznie oczy, ale żeby wyglądać na mniej zmęczoną, widzę dużą różnicę z kredką na dolnej linii rzęs i bez niej, jeśli chodzi o moje zaczerwienione, niewyspane oczy. Obecnie wykańczam Białą kredkę od essence i zaczynam współpracę z kredką na linię wodną od makeup Revolution.
Również uwielbiane, ale nie "niezbędne":) na codzienne wyjścia:
  • rozświetlacz, nie jest może konieczny, ale również lubię znaleźć te kilka sekund więcej na blask i rozświetlenie mojego zmęczonego lica. Tym bardziej, że w tym sezonie króluje Strobing!
  • cienie w odcieniu brązów, beżu, brudnych róży, ZŁOTA <3

Moi "podstawowi" ulubieńcy codziennego makeup-u:

Dodaj napisBielende krem CC z efektem blur, brązujący krem od Altery, rozświetlacz Mary Lou Manizer, tusz do rzęs Colossal, korektor maybelline Affinitone, Makeup Revolution kredka na linię wodną INNER EYE, paleta róży Makeup Revolotion

Ta "czarna" kredka to rozświetlacz w odcieniu nude na linię wodną od Makeup Revolution. Jest naprawdę świetny! Doskonale ukrywa ślady nieprzespanej nocy:)

A teraz kremik brązujący, który pokochałam okresie wakacyjnym:


Tani jak barszcz, dałam za niego niecałe 5zł! Wtapia się w skórę, nadając równocześnie zdrowy, świeży i wypoczęty look.

Całość wygląda mniej więcej tak:



Niestety nie mam odpowiedniego sprzętu/ nie potrafię zrobić porządnych zdjęć, na których wszystko byłoby widać jak należy, nigdy nie udało mi się sfotografować moich makijaży tak żeby odzwierciadlały rzeczywistość, nie widać dobrze ani kolorów, ani nic:/ A z programów do obróbki od tej pory nie miałam zbytnio od czynienia, jedynie w Picassie się trochę bawiłam, ale program dość prymitywny. Może czas to zmienić?






Jeśli mam chwilkę czasu i decyduję się na modelowanie powiek cieniami, to podkreślam wtedy również brwi. Ich dolną granicę zaznaczam kredką do brwi CATRICE w odcieniu 020 Date With Ash-ton., a całość wypełniam  najjaśniejszym cieniem  z zestawu o stylizacji brwi od essence - eyebrow stylist set 01 przy użyciu pędzelka Inglot T31.
A co z ustami? Pilnuję przede wszystkim nawilżenia, a szkoda, bo usta podkreślone pomadką prezentują się naprawdę kobieco, ale uwierzcie, ja nie mam na to czasu! Najczęściej kończy się na carmexie i ew szybkim błyszczyku:)

Aha i w weekend staram się jednak wyglądać "dobrze", bo chcę się podobać swojemu mężowi ;), w sobotę jest to delikatny makeup, prawie że no-makeup:), a w Nd zawsze funduję sobie coś ekstra:)

Czy warto się malować więc prawie nie wychodząc z domu?

Za makijażem:
-lepszy wygląd = lepsze samopoczucie. A lepsze samopoczucie wpływa nie tylko na naszą kondycję psychiczną i zdrowotną, ale również otoczenia, czyli dziecka/dzieci i męża:)

Przeciw:
-Gdy mamy roboty naprawdę sporo, a dziecko nie pozwala prawie na nic, tracimy cenny czas, zarówno na makijaż jak i demakijaż. A zaległości w domu narastają...

To takie moje spostrzeżenia, a więc podsumowując ja uważam, że warto. Jeśli kóraś kobitka ma inne zdanie, czy zauważa inne plus/ minusy to zapraszam do dyskusji:)

Follow on Bloglovin

Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Prędzej czy później również do Ciebie zajrzę:) Będzie mi miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga, jeśli spodoba mi się u Ciebie, odwdzięczę się tym samym:)

czwartek, 18 czerwca 2015

Bielenda SUPER PERFECTOR CC+ 10 w 1 Multifunkcyjny krem optycznie udoskonalający do twarzy, BLUR effect




SUPER PERFECTOR CC+ 10 w 1 Multifunkcyjny krem optycznie udoskonalający do twarzy, BLUR effect od Bielendy  po prostu musiał wpaść w moje szpony, czaiłam się na niego od dłuższego czasu. I upolowałam go 40% taniej podczas kolejnej wielkiej promocji w Rossmannie:) 
Skusił mnie obiecywany efekt BLUR, więcej o kremach z efektem BLUR - czym są, jak działają przeczytasz <KLIK>
Poza tym 10 w 1?!!? Jeszcze takiego cudaka nie miałam:D

Co nam więc obiecuje producent? 

SUPER PERFECTOR CC+ 10 w 1 Multifunkcyjny krem optycznie udoskonalający do twarzy:

1. Optycznie koryguje jakość cery
2. Natychmiast retuszuje niedoskonałości
3. Zmniejsza widoczność zmarszczek, linii, porów, przebarwień, zaczerwienień
4. Tonuje i ujednolica koloryt cery
5. Idealnie rozświetla
6. Doskonale nawilża
7. Zmiękcza i wygładza cerę
8. Optymalnie pielęgnuje
9. Zawiera naturalny filtr UV
10. Stanowi idealną bazę pod makijaż

Zaawansowana technologia HD COLOR CAPSULE TECHNOLOGY została oparta o pigmenty zamknięte w mikrokapsułkach, które podczas aplikacji zamieniają biały krem na perfekcyjny fluid w kolorze cielistym idealnie dopasowujący się do każdej karnacji, sprawiający, że cera natychmiast wygląda piękniej.

OPAKOWANIE I POJEMNOŚĆ: tubka z nakrętką 40 ml. Zdziwiło mnie, gdy po kilku użyciach zobaczyłam pod światło, że nie ma już połowy tubki  - opakowanie jest troszkę większe niż dla kosmetyków o pojemności 40 ml.
STOSOWANIE: Codziennie rano, może z powodzeniem służyć jako baza pod makijaż.
Cena: ok 20 zł
OKRES PRZYDATNOŚCI: 6M - zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia
DZIAŁANIE: Chyba kremy BB pójdą w odstawkę, efekt rzeczywiście jest świetny. Wiadomo, że skóra, której daleko do ideału nie stanie się nagle idealna, ale krem ten rzeczywiście poprawia wygląd cery. Minusem może być średnie krycie, ale dla mnie na co dzień jest zadowalające. Krem przypomina delikatny peeling  - podczas aplikacji wyczuwalne są niewielkie drobinki. 
SKŁAD:



Krem zawiera mikrodrobinki (mikrokapsułki), co myślę, że widać na zdjęciu:



 Roztarłam grubą warstwę, żeby było lepiej widać, jak zmienia kolor z białego na beżowy, dopasowując się do koloru skóry. Cudowne!



OCENA: 6/6
póki co jestem zachwycona i nie widzę żadnych wad;)

Follow on Bloglovin


 Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Prędzej czy później również do Ciebie zajrzę:) Będzie mi miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga, jeśli spodoba mi się u Ciebie, odwdzięczę się tym samym:)

wtorek, 9 czerwca 2015

Denko MAJ: tołpa, syoss, ziaja, yves rocher, babydream, Isana, NUXE, Nivea, Avon, Pease, bebeauty Biedronka

;

Ostatnio czasu brakuje mi dosłownie na wszystko, więc nic dziwnego, że zaległości mam również na blogu. Co gorsza wzięło mnie na ciągłe porządki typu te wiosenne czy przedświąteczne, przeglądam wszystkie szafy, pozbywam się ciuchów, w których już nie chodzę, wyrzucam nawet "manele", które wcześniej było mi żal wyrzucać:). I wykańczam wszystkie resztki kosmetyków:), z przyjemnością pozbyłam się dość sporej liczby opakowań. Zobaczcie same:

WŁOSY



syoss, Glossing shine-seal - szampon dodający blasku. Skusiła mnie cena i różowa butelka. Szampon bardzo dobrze się pieni i dokładnie oczyszcza skórę. Włosy są sypkie, błyszczące ale nie! obciążone. Skład jednak jest ostry;) Do niezbyt częstego, dokładnego oczyszczania skóry głowy polecam.

AVON Advance Techniques, serum na zniszczone końcówki. Buteleczka od kilku lat gościła w mojej łazience, ponad wszystko przypadł mi do gustu zapach. Końcówki są rzeczywiście odżywione , a przy tym lekkie. Nie przepadam za AVON-em, ale z tego produktu byłam baaaardzo zadowolona.

ISANA Hair, Liquid Silk Soforthilfe - Kur Odżywka natychmiastowa do włosów z jedwabiem. Wylądowała przypadkiem w moim koszyczku podczas shoppingu w Ross, miała być na specjalne okazje, starczyła na 3 użycia na końcówki i sprawdziła się świetnie. Na pewno jeszcze kupię, aczkolwiek jedwab nie nadaje się do codziennej pielęgnacji.


TWARZ




Pease spechalistyczny podkład pielęgnacyjny - przymierzałam się już kilka razy do napisania recenzji tego produktu. Okazało się, że już nie ma go w ofercie firmy Pease, tzn pewnie jest ale trochę inna szata graficzna czy nazwa. W każdym razie, nigdy do żadnego kosmetyku nie zmieniałam tak wiele razy zdania jak do tego podkładu. Fajna konsystencja tak jakby musu, niezwykle delikatna i aksamitna, przyjemnie i "miękko" się rozprowadza. Trzeba uważać z ilością nabieranego kosmetyku. Wchodzi w pory i podkreśla zmarszczki i suche skórki , których nie ma:D . Innym razem wygląda świetnie. Rozwiązanie ze szpatułką w zakrętce nawet całkiem ok.

tołpa, botanic, białe kwiaty orzeźwiający tonik mgiełka 2 w 1 - delikatny, przyjemny zapach, produkt polecany szczególnie do cery wrażliwej. Kosmetyk przyjemny, aczkolwiek nie niezbędny. Zdarzało mi się nim tonizować skórę w ciągu dnia, czy rano używałam mgiełki w roli tonika. Delikatny produkt.

NUXE Contour des Yeux Prodigieux krem pod oczy usuwający oznaki zmęczenia. Świetny krem do okolic oczu na pierwsze zmarszczki, dość drogi, zapłacimy ok 60 zł za 15 ml. Dostępność to apteki. Gdy mi się skończył zaczęłam stosować żel dermedic za ok 5zł, i było widać ogromną różnice -  NUXE jednak działała.

YVES ROCHER, maseczka 3 w 1 dodająca blasku. Nie ma tej maseczki już w ofercie sklepu, męczyłam ją baaardzo długo. W zasadzie produkt fajny, miała dodawać  blasku i uważam, że odżywiała cerę. Długo ją męczyłam , bo rano nigdy nie było czasu:)

bebeatuy płyn micelarny Biedronka. Produkowany przez tołpę - torf corporation. Fajny produkt za nie całe 5 zł. Do demakijażu oczu jest średni, nie podrażnia, ale też nie zmywa tuszu jakoś specjalnie. Używałam do wstępnego demakijażu oczu oraz po myciu twarzy żelem żeby "dobić" resztki makijażu:) i stonizować skórę.


CIAŁO



ISANA Body Care krem z witaminą E. Tanioch z ok 2 zł w promocji. Gęsty i treściwy, ale średnio nawilża. Pakowałam grubą warstwę kosmetyku, nakładałam na noc na stopy. Bez szału.

Babydream fur mama. Olejek. Mój ulubieniec, pokochałam go będąc jeszcze w ciąży i lubię stosować to teraz. Na ciało i końcówki włosów. Zużyłam kilka opakowań i napewno nieraz jeszcze się skuszę. Minus jak to z olejkami przeważnie bywa, wszystko jest oblepiona i obklejone, co doskonale prezentuje puste opakowanie:) 

ziaja, kremowe mydło pod prysznic pomarańczowe. Może to i nie kokos, ale ziaję lubię <3. Cytrusowa energia gwarantowana:). Lubiłam na szybko na bazie tego mydełko robić sobie peeling kawowy.

Nivea deodorant w kulce angel star hot crush 48h - skusił mnie wygląd:) Jak na deodorant drogeryjny całkiem skuteczny. Przed ciążą, miałam problem z nadmiernym poceniem się pod pachami, sięgałam czasem po antidral/ etiaxil. Teraz ten problem mnie nie dotyczy i dezodoranty drogeryjne całkiem nieźle się u mnie sprawdzają, m.in ten mnie pozytywnie zaskoczył. Ładnie się prezentował w łazience:).

Ziaja chusteczka samoopalająca twarz/ciało SOPOT - rzadko używam już produktów brązujących, kiedyś lubiłam testować tony samoopalaczy, balsamów brązujących, pudrów brązujących itp. Ta chusteczka nadała delikatny odcień opalenizny, bez smug, zapach do zniesienia. Byłam zadowolona.

YVES ROCHER plaisirs nature mleczko do ciała - malina - mała próbeczka, a cieszy:) Ładny zapach, szybko się wchłania. Bardziej treściwa konsystencja niż mleczko z tej serii kokosowy, które miałam kiedyś w postaci pełnowymiarwej i było wodniste:/. Nawilżenie średnie. Nie wiem czy wykończyłabym opakowanie 400ml, ale te 25 ml używało mi się całkiem przyjemnie.


Follow on Bloglovin

Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Prędzej czy później również do Ciebie zajrzę:) Będzie mi miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga, jeśli spodoba mi się u Ciebie, odwdzięczę się tym samym:)

poniedziałek, 18 maja 2015

Olej lniany - olejowanie włosów - metody olejowania włosów.

Olejowanie włosów, to metoda pielęgnacji włosów znana od wieków, jednak wśród Polek dopiero od ładnych paru lat olejowanie stało się bardzo popularne i wiele z Nas próbuje coraz to innych olei, zastanawia się nad porowatością swoich włosów itp. Po co olejować włosy? Krótko mówiąc aby były piękne, zdrowe i błyszczące:). A trochę szerzej olejownanie wpływa korzystnie nie tylko na nasze włosy ale także na nasz skalp. Pomaga zapobiec rozdwajaniu się końcówek, wypadaniu włosów, łupieżowi, siwieniu.

Olej lniany jest jednym z najlepszych olei jaki możemy do tego celu wykorzystać.


Niedawno pisałam o siemieniu lnianym, jego zastosowaniu na włosy, twarz czy paznokcie. Szczerze pisząc:), bardziej przypadła mi do gustu pielęgnacja wykorzystująca olej lniany niż nasiona lnu - szybsza, łatwiejsza i bardziej efektywna wg mnie. Ważne jest, żeby olej, który użyjemy, był w 100% naturalny, tłoczony na zimno i nierafinowany.
Ciężko jest kupić dobry olej lniany, jest wyjątkowo wrażliwy na światło, tlen. Najlepiej kupić od razu od producenta i szybko zużyć, zwłaszcza do celów kulinarnych. I ważne by na czas transportu do nas był trzymany w ciemnym i odpowiedniej temperaturze.

Są 3 metody olejowania włosów:
  • na sucho - olej nanosimy na suche włosy na ok. 1h przed myciem przed myciem
  • na mokro - olej nakładamy na zwilżone włosy, na ok 2-3h przed myciem
  • w misce - wlewamy 2-3 łyżki oleju do miski z wodą, moczymy w włosy ok 3 min, zawijamy w bawełniany ręcznik i myjemy za ok godzinę.
Ponad wszystko najlepiej jest jednak nanieść olej na suche/lekko wilgotne włosy i pozostawić na noc. Ważną informację jest, że olej z włosów zmywamy szamponem bez SLS, aby nie wypukiwać z włosów cennych składników, jakie dostarczamy włosom podczas olejowania. Szampony z SLS dobrze jest jednak stosować pewien czas przed zdecydowaniem się na olejowanie włosy, aby dokładnie oczyścić włosy i sprawić by lepiej chłonęły dobrodziejstwa olei. 
Ja osobiście stosuję olejowanie na mokro i myślę, że większość dziewczyn tak robi. Najmniej z tą metodą zachodu, a czas dla mnie jest na wagę złota:)


Follow on Bloglovin

Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Prędzej czy później również do Ciebie zajrzę:) Będzie mi miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga, jeśli spodoba mi się u Ciebie, odwdzięczę się tym samym:)

sobota, 2 maja 2015

Rossmann -49% na tusze, eylinery, kredki. Łupy cz. 2. Max Facrtor, Lovely, Wibo.



Witajcie, dziś będzie krócej niż ostatnio o tym co dorwałam w kolejnym etapie promocji Rossmanna -49% na kolorówkę. Tym razem wyszłam z drogerii dokładnie z tym co zaplanowałam i nie było żadnych zawirowań. Pod wpływem pozytywnych opinii skusiłam się więc na tusz Lovely Curling Pump Up, w promocji kosztował bodajże 4,40zł:). Prócz tego klasycznie wzięłam wodoodporny Max Factor 2000 Calorie oraz czarny eyeliner Wibo. To moi stali bywalcy mojej kosmetyczki. Od dłuższego czasu bardzo pragnęłam mieć granatowy/ niebieski tusz do rzęs. Nigdy takowego nie posiadałam, więc stwierdziłam, że wezmę z dolnej półki cenowej typu Lovely/Wibo żeby zobaczyć jak w kolorze będą się czuły moje rzęsy. Niestety, przez miłą Panią z Rossmanna zostałam poinformowana, że takie barwne szaleństwo tylko wśród droższych marek, więc postawiłam na Max Factor 2000 Calorie w odcieniu Navy. 
Dodatkowo w ostatnim dniu promocji na pudry, podkłady i eyelinery dorwałam Fixing Powder od Wibo:) 5 zł więc jestem mega zadowolona, chocać jeszcze nie testowałam:)


Niedługo staruje ostatni etap promocji: lakiery i pomadki, błyszczyki. Nie zamierzam jednak nic kupować bo lakierów mam pod dostatkiem a czasu na malowanie niewiele:)

Dla tych, którzy nie w pełni skorzystali, drogeria Hebe również przygotowała dla swoich klientów ciekawą ofertę, bo -40% na kolorówkę, ale każda marka ma swoje 2 dni. Może uda mi się tam zawitać i tym razem zdobyć Boirjois Helathy Mix:)

Więcej info:  HEBE -40%

Follow on Bloglovin
Za każdy komentarz serdecznie dziękuję. Prędzej czy później również do Ciebie zajrzę:) Będzie mi miło jeśli zaobserwujesz mojego bloga, jeśli spodoba mi się u Ciebie, odwdzięczę się tym samym:)