Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bliźniaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bliźniaki. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lutego 2015

Jak to jest z bliźniakami...

Jako mama 9-miesięcznych bliźniaczek, mam wrażenie, że urlop macierzyński, to niemalże wakacje, ale dla mam z jednym dzieckiem. Niestety, przy bliźniakach, "roboty" jest co najmniej 2 razy więcej. Już nie chcę myśleć co mają mamy trojaczków itd!!! Często jestem pytana jak karmię, a raczej, jak się ludzie dowiadują, że karmię piersią, pada pytanie ALE JAK? Obie naraz? Oczywiście, że na żądanie, czyli tak, jak inne niemowlaki. Do 7 miesiąca ich życia najczęściej karmiłam więc obie naraz, pozycja z pod pachy * 2, specjalna poduszka do karmienia i jazda, niemalże całą dobę, z przerwami na łazienkę, szybkie jedzenie i krótki spacer z którego się wracało dosłownie biegiem, bo dzieci wciąż głodne. Mleko matki jest bardzo szybko trawione, pozostaje w brzuszku maleństwa do 2 godzin. Pierwsze miesiące spędzałam więc na nieustającym karmieniu, bóle pleców, "depresja"od siedzenia całymi miesiącami w domu, wdawały się we znaki. Podstawowym problemem było, że dziewczynki non stop wisiały na moich cyckach. Może po części dlatego, że jako wcześniaki, potrzebowały więcej bliskości i czułości, Hania przecież spędziła pierwszy miesiąc swojego życia w inkubatorze:(. Dziecko podobno je z piersi do 20 minut, później to tylko ssanie dla przyjemności, zaspokojenia potrzeby ssania itp. Ale moich księżniczek nie dało się odłożyć, delikatne przerywanie i próby przeniesienia do łóżeczek, kończyły się fiaskiem. Nie było tragicznie, gdy był ktoś ze mną w domu. Gdy jednak byłam sama, to już zupełnie nic nie robiłam, tylko siedziałam, żeby ich nie budzić. Bo zawsze był wrzask przy próbach odłożenia i trzeba było dalej przystawiać do piersi, usypiać, nosić na rękach. Smoczków nie tolerowały. 
Do tego wszystkiego dochodziły nieprzespane noce. Do tej pory są nieprzespane, dziewczynki budzą się na karmienie regularnie co ok 3 godziny, czasami mają dłuższą przerwę, czasami krótszą. Wstawanie w nocy co godzinę do najprzyjemniejszych nie należy. Jak dadzą mi pospać 2-3 godziny ciągiem to jestem mega szczęśliwa.
Wspomnę jeszcze o problemach laktacyjnych. Jak już przyszedł czas, że potrzebowały mniej snu w dzień, i miały okresy "zabawy", bardzo często dalej chciały do cycka. Przystawiałam każdą co godzinę, jak próbowałam wydłużyć czas między posiłkami, to się nie dało. Zachowywały się, jakby były ciągle głodne. Z rozpaczy próbowałam kilka razy podać mleko modyfikowane, moje laski jednak na to nie poszły.
Od początku miałam zamiar karmić piersią, nie chcę więc użalać się nad sobą publicznie. Było, jest i będzie ciężko, mam i miałam tego świadomość. Ale chciałam swoim córeczkom dać wszystko o najlepsze i "wynagrodzić" im ten czas, który spędziły w inkubatorach. Mleko matki jest nie tylko najlepsze dla dziecka pod względem zdrowotnym, ale samo karmienie piersią daje dziecku poczucie ogromnej bliskości. Teraz jedzą coraz więcej "normalnych" rzeczy, typu zupki i deserki, więc niby powinno być łatwiej, ale to się łączy z nowymi problemami;)

To narazie tyle. O przebiegu ciąży bliźniaczej i moich wspomnieniach ze szpitala można przeczytać tutaj: klik.


Follow on Bloglovin 

 Przeczytałaś/eś? Wyraź swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)