środa, 25 lutego 2015

Glinka Multani Mati

Glinka Multani Mati

Jeśli lubicie glinki (a jeśli nie to uwierzcie, warto polubić), świetną propozycją będzie glinka Multani Mati (Fullers Earth). Bogata w krzem, tlenki żelaza, glin, magnez, wapń, kryształy szafiru. Glinka odpowiednia dla każdego rodzaju skóry, ale polecam szczególnie do cer mieszanych, tłustych i trądzikowych, ze względu na to, że wyrównuje koloryt skóry - ma właściwości wybielające. Natomiast nie wiem czy odpowiednia była by dla osób z cerą wrażliwą, bo ja jak zagapiłam się z czasem i trzymałam o 10 min za długo, piekła mnie twarz a do tego zrobiła się cała czerwona. Ponadto glinka Multani Mati zmniejsza widoczność porów, wygładza. 

Glinka Multani Mati

Glinkę (100 gram) otrzymujemy zamkniętą szczelnie w foliowym opakowaniu (producent Hesh). Wyglądem przypomina piasek. Za takie opakowanie zapłacimy między 9 a 17zł, w zależności od sklepu. Dostępna przede wszystkim w internecie.


Glinka Multani Mati

Jak przygotować sobie maseczkę z glinki? Otóż ja rozprowadzam pełną łyżeczkę glinki na 2 łyżeczki wody mineralnej. Zamiast wody można użyć wodę różaną lub w przypadku cery normalnej/ suchej mleka.

Glinka Multani Mati  - sposób przygotowania

Glinka Multani Mati
Otrzymujemy rzadką papkę, którą łatwi aplikuje się na skórę.

Rozrobiona glinka Multani Mati
 Glinkę trzymamy 15-20 minut. Po tym czasie glinka zasycha nam całkowicie na skórze.

Glinka Multani Mato zaraz po nałożeniu
 Spłukujemy obficie wodą, poczynając od letniej a kończąc na zimnej.

Glinka Multani Mati po 15 min

Glinka Multani Mati doskonale oczyszcza, pozostawia skórę świeżą i matową. Ja ją lubię szczególnie za jej właściwości wybielające, bo po moich zaskórnikach zamkniętych <klik> ślad jeszcze nie zginął.

Moja ocena: 6/6

Follow on Bloglovin 

 Przeczytałaś/eś? Wyraź swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)

wtorek, 24 lutego 2015

Kremy z efektem BLUR - 10 lat mniej w 40 sekund?!

Kosmetyki typu blur to nowa era produktów wielofunkcyjnych, wkraczających na rynek kosmetyczny. Tzw efekt blur = rozmazanie, zamglenie to efekt optyczny - rozpraszania światła na skórze przez cząsteczki  (m.in. krzemionki i polimerów) zawarte w produkcie.

Kosmetyki te mają za zadanie nadanie twarzy zdrowego i pięknego wyglądu - wygładzenie zmarszczek, zmniejszenie widoczności porów, maskowanie przebarwień, zmatowienie. Niestety to efekt tymczasowy, trwa tak długo jak długo nosi się krem na twarzy. Kremy z efektem blur posiadają również właściwości pielęgnacyjne. W zasadzie można powiedzieć, że to takie wszystko w jednym, chociaż blur creams, są kosmetykami bardziej nastawionymi na wygląd i makijaż niż pielęgnację, myślę że dodatkowy krem pielęgnacyjny będzie wskazany. 

Na rynku polskim nie ma jeszcze zbyt dużego wyboru typowych kremów typu blur. Ciekawą rodzimą propozycją wydaje mi się być np Multifunkcyjny krem optycznie udoskonalający do ciała z efektem BLUR  Bielendy.
Na zachodnie blur creams, musimy jeszcze poczekać. Ja nie mogę się doczekać kiedy wkroczy do nas propozycja Garniera - Perfect Blur 5 sec Primer. Spodziewam się, że to będzie kosmetyk niezbyt drogi (cena ok 13 euro) jak na produkt tego typu i z chęcią go wypróbuje. 
Myślę, że kremy z efektem blur to kolejna ciekawa propozycja, zaraz po kremach BB, CC, DD czy nawet EE. Oby tak dalej. Jak rynek kosmetyczny będzie się tak prężnie rozwijał, to nie ma potrzeby obawiać się starości;)


Nanoblur. Źródło: internet

Kremy z efektem blur tworzą na skórze przezroczysty film odbijający światło. Zastanawiam się tylko, czy to kosmetyki dla wszystkich, czy nie będą zbyt obciążały cer problematycznych - tłustych, trądzikowych.
Inna sprawa, czy "porządne" kremy blur, nie będą dawać zbyt "sztucznego" wyglądu? !?Super wyglądająca skóra, ale tylko z kremem. To się może skończyć totalnym uzależnieniem od efektu blur. Czy to nie oszukiwanie samej siebie, nie tworzenie obrazu ułudy? 10 lat mniej w 40 sekund? Załóżmy, że np kobieta po 40 idzie na randkę, używa krem z efektem blur, czuje się świetnie, skóra wygładzona, zmarszczki ukryte. Później jest następny raz i następny. Wakacje, basen, plaża? I co wtedy? Wszystkie niedoskonałości "wypłyną na wierzch". Chyba, że wymyślą "blury" wodoodporne:D 

Chociaż z drugiej strony cały makijaż to sprawianie, że wyglądamy lepiej niż "normalnie". Ja np nie czuję się komfortowo bez choćby lekkiego kremu BB. A czuję się naprawdę dobrze, jak mam na sobie jeszcze tusz i róż do policzków. Makijaż staram się jednak traktować jako podkreślenie urody. 

A co Wy sądzicie o tego typu kosmetykach? 


Follow on Bloglovin 
 Przeczytałaś/eś? Wyraź swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)

piątek, 20 lutego 2015

Odnowa biologiczna z tołpa - kąpiel borowinowa, mydełka borowinowe, peeling borowinowy. Borowina w kosmetyce, zabiegi borowinowe.

Kąpiel borowinowa do odnowy biologicznej tołpa,mydełka borowinowe tołpa do odnowy biologicznej.
Niestety saszetkę po peelingu wyrzuciłam niach:/, ale uaktualnię zdjęcie po zakupie kolejnej:)

Wrocław w ostatnich dniach skąpany jest we wiosennym słońcu, a ja w kąpieli borowinowej od tołpy. Zaopatrzyłam się we wszystkie produkty wchodzące w skład serii  spa bio anti stress , czyli w kąpiel borowinową do odnowy biologicznej (84% borowiny tołpa, 270 ml - 29,90zł), mydło borowinowe do odnowy biologicznej (100g - 8,99zł), peeling borowinowy do odnowy biologiczje (100g - 7,98zł) oraz w mydło borowinowe do odnowy biologicznej z serii spa bio harmony. Zanim przejdę do recenzji, chciałabym zagłębić się w temat borowiny, jej zastosowań w kosmetyce. Może już teraz wiele z Was zastanawia się czym jest właściwie ta borowina? Otóż:

Borowina - jest to torf, z tym, że nieodwodniony, który powstaje w wyniku rozkładu bagiennej roślinności z udziałem powietrza i mikroorganizmów (głównie bakterii). W skład borowiny wchodzą: kwasy humusowe i kwasy fulwonowe, białka, węglowodany, garbniki mikro- i makroelementy, sole żelazowe, wapienne, krzemionka, niewielkie ilości hormonów: progesteron, estradiol, testosteron, kortyzol. Borowina posiada właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwwirusowe.

Poprawia metabolizm komórkowy i dotlenienie tkanek poprzez zwiększenie ich ukrwienia.

Borowina znajduje zastosowanie w kosmetyce ze względu na to, że:
  • Detoksykuje i oczyszcza skórę
  • Koi, relaksuje i odpręża
  • Sprzyja redukcji cellulitu
  • Ujędrnia i napina skórę twarzy i ciała
  • Odmładza, zmniejsza i redukuje zmarszczki
  • Rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe i posłoneczne
  • Działa przeciwtrądzikowo i przeciwzapalnie
  • Wzmacnia włosy, zmniejsza ich wypadanie,
  • Poprawia kondycję włosów
Kąpiel borowinowa stosowana w ośrodkach spa, uzdrowiskach:
Kąpiel borowinowa (temperatura wody 40 stopni C.) relaksuje i odpręża, zalecana szczególnie po wysiłku fizycznym czy stresującym dniu. Podczas kąpieli borowinowej dochodzi do nagrzewania się tkanek, co powoduje ich odżywienie i dotlenienie. Wraz z wydzielanym potem usuwane są toksyny, a wzrost temperatury ciała powoduje pobudzenie tempa przemiany materii. Pory skórne pod wpływem ciepła otwierają się, dzięki temu skóra może czerpać z borowiny składniki mineralne.
Podczas kąpieli borowinowej nie można zanurzać się powyżej okolicy serca, gdyż wskutek przegrzania można zasłabnąć lub omdleć. Zabieg trwa 10-20 minut, a jego koszt to ok 40 zł.
W salonach kosmetycznych stosowane są także okłady i zawijania borowinowe - polegają na smarowaniu ciała borowinową papką o temperaturze 40-45°C, a następnie zawijane w folię (tzw. body wrapping). Warstwa powinna mieć grubość kilku centymetrów, a zabieg powinien trwać 30 minut. Dodatkowo można okryć ciało kocem.
Z tego co wygooglowałam, borowinę można kupić w aptece na kilogramy lub np w postaci borowinowej kostki czy pasty. Są również dostępne borowinowe plastry lecznicze. Kąpiel borowinowa tołpy starcza na 4 użycia, a np Borowina plus Sulphur (koszt 26,99 zł za 1kg), starcza na jedno użycie (wg opisu, który znalazłam na stronie apteki).

Przyznam szczerze, że nigdy nie stosowałam żadnych zabiegów borowinowych, ale po wypróbowaniu kąpieli borowinowej tołpy i zagłębieniu się w temat, myślę, że się skuszę.


Kąpiel borowinowa do odnowy biologicznej tołpa spa bio.

Mydełko borowinowe do odnowy biologicznej tołpa spa bio.
Kąpiel borowinowa tołpa, znajduje się w buteleczce pojemności 270 ml i ma postać płynnej - bardzo rzadkiej, ciemno brązowej cieczy. To w 94% borowina tołpa®, którą dopełniają naturalne olejki eteryczne z lawendy, geranium, petitgrain i szałwii. Producent zaleca, by na jedną kąpiel, przeznaczyć ok 50 ml preparatu (odmierzamy "zakrętkami" - ma ich być 8).
Produkty na bazie borowiny tołpy z serii spa bardzo przypadły mi do gustu. Kąpiel jest bardzo relaksacyjna (chociaż niemal każda kąpiel jest relaksująca:)), ma specyficzny, kojący zapach.  Bardzo go polubiłam. Mydełka mają za zadanie detoksykację, oczyszczenie skóry, poprawę samopoczucia. Niestety wydaje mi się, że trochę wysuszają skórę, stąd też uważam je za najsłabszy punkt serii. Poza tym myślę, że zapach bardziej koi i wycisza niż poprawia sampoczucie. Z tym drugim u mnie zdecydowanie lepiej radzą sobie cytrusy. Peeling za to jest absolutnie rewelacyjny - spełnia obietnice producenta. Skóra jest mięciutka, ujędrniona, wygładzona i nawilżona. Jest raczej drobny, więc dla fanek np peelingu ziaji rebuild, może być za delikatny. Jest to jedyny peeling, którym masowałam ciało aż 5 minut! Ale cóż, takie zalecenia producenta, a nigdy wcześniej nie wpadłam żeby tak długo peelingować ciało.

Myślę, że warto zapoznać się z tymi produktami i zrobić sobie takie borowinowe spa w domowym zaciszu. Cena nie jest ani niska ani bardzo wysoka. 
Oprócz tołpy, inne marki również proponują nam produkty z borowiną, m.in. Farmona czy BingoSpa, ale żadnych nie próbowałam. Przy czym np w kąpieli borowinowej BingoSpa podobno mało co jest borowiny;)


Oceniam całą serię tołpa spa:
Moja ocena: 6/6


Follow on Bloglovin 


 Przeczytałaś/eś? Wyraż swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)

sobota, 14 lutego 2015

Quelques Notes d’Amour EDP Yves Rocher - miala być wielka a miłość a jest...wielkie rozczarowanie.

Woda perfumowana Quelques Notes d’Amour Yves Rocher

Woda perfumowana Quelques Notes d’Amour to najnowszy zapach od Yves Rocher. 

Nuty zapachowe:
nuta głowy: bergamota, czerwony pieprz
nuta serca: róża damasceńska, drzewo gwajakowe, paczula
nuta bazy: cedr, drzewo amyrisowe, benzoina

"Aby zobrazować emocje zakochanej kobiety marka Yves Rocher stworzyła wyjątkowy zapach. Woda perfumowana Quelques Notes d'Amour to wynik spotkania róży damasceńskiej z drzewem gwajakowym. Całość dopełnia zmysłowa żywica benzoesanowa. Twórczyni zapachu, Domitille Bertier, określa zapach jako wyjątkowo zmysłowy i romantyczny. Chcąc odzwierciedlić stan zakochania stworzyła kompozycję ciepłą, lekko dymną, przywołującą na myśl emocje związane z pierwszymi miłosnymi spotkaniami."


Czytamy na stronie producenta. Opis tak zachęcający, że każda kobieta chciałaby ją mieć, a przynajmniej poznać zapach. Woda perfumowana Quelques Notes d’Amour zamknięta jest w ślicznym flakoniku. Ja posiadam wersję 50 ml (cena regularna 175 zł). Mamy do wyboru jeszcze 30ml (105 zł) i 15 ml (37,50 zł). Piękny flakonik, wielkie nadzieje i...wącham raz, drugi, trzeci. Może jutro? Gdzie te emocje, dreszcze? Po  pierwsze zapach jest trwały, za to duży plus. Po drugie, intensywny. Moja przyjaciółka, która również się skusiła na tą wodę, twierdzi, że nawet za bardzo intensywny czy wręcz duszący.
Według mojego nosa, Quelques Notes d’Amour nie pachnie brzydko, ale...mnie nie pociąga.  Może mialam zbyt duże oczekiwania względem tej wody, w każdym razie mimo, że zapach jest dość ładny, przeżyłam wielkie rozczarowanie.W całej tej pięknej otoczce, brakuje obiecanego czaru. Nie ma uniesień, dreszczy, nie ma motylków w brzuchu. Dla mnie ukochaną wodą od Yves Rocher pozostanie dalej Comme und Evidence. Quelques Notes d’Amour, no cóż, nie rozkochała mnie w sobie.

Moja ocena: 4/6

Oczywiście,  kwestia wyboru zapachu to sprawa indywidualna, może Wy macie inne odczucia? Czekam na opinie:)

Follow on Bloglovin 

 Przeczytałaś/eś? Wyraź swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)

piątek, 13 lutego 2015

Trwały, idealny makijaż - przetrwa całą noc!

Kosmetyki, o których dziś napiszę, mogłyby z powodzeniem znaleźć się w poście typu: "produkty, które odmieniły moje życie". Jak sobie przypomnę czasy, załóżmy "swojej młodości", i wiecznie spływający makijaż, to jest mi żal siebie samej. Ciągłe chodzenie do toalety na imprezach w celu poprawek, przypudrowania czoła i nosa, ratowania spływających cieni z powiek, obkruszonego tuszu. Nosiłam ze sobą płyn do demakijażu, patyczki kosmetyczne. Co wtedy używałam dokładnie nie pamiętam, na pewno błędem mojej młodości były AVON, oriflame...
Do rzeczy, teraz jak robię makijaż pozostaje on w nienaruszonym stanie całą noc!  Oto kolorówka mojego życia:

Puder fiksujący ARTDECO, podkład Estee Lauder Double Wear, Baza pod cienie Hean, tusz do rzęs Sexy Pulp Yves Rocher, Kółko kamuflarzu KRYOLAN.
  1. Podkład. Mój nr 1 to Estee Lauder Double Wear (ok 140 -180zł). Posiadam odcień fresco. Na wakacje jednak się nie nadaje, bo jest dla mnie za jasny. W okresie letnim używam Revlon Colorstay do cery mieszanej (ok 30 zł).
  2. Baza pod cienie Hean (15 zł). Nieodzowna. I tyle.
  3. Puder fiksujący ARTDECO (ok 40 zł). Ukochany i najlepszy. Nanoszę go również na powieki, przed nałożeniem tuszu. Utrwala, matuje i pięknie wykańcza makijaż. 
  4. Dobry tusz. Mój nr 1 już od dłuższego czasu to Yves Rocher Sexy Pulp (58 zł). Nawet kilka miesięcy po otwarciu nie obsypuje się ani nie kruszy. Z tuszów wodoodpornych ulubieńcem jest Max Factor 2000 Calorie. 
  5. Kółko kamuflaży KRYOLANU (obecnie ok 120 zł, niecałe 2 lata temu zapłaciłam ok 65 zł). Stosuję zielony korektor by zakryć naczynka pod nosem, a żółty pod oczy, w celu zakrycia cieni i sińców. Jasne beże służą do zakrywania niedoskonałości, a ciemniejsze do modelowania.
Prócz wymienionych kosmetyków używam w ostatnim czasie: bronzera Honolulu W7 (15 zł), rozświetlacza Mary Lou Manizer The Balm (ok 65 zł), rożu do policzków Wibo z jedwabiem oraz eyeliner również od Wibo (7 zł), kredki do brwi CATRICE (11 zł). Cieni używam różnych, lubię szczegolnie Sleek'a, KOBO, a w ostatnim czasie jestem zakochana w paletce Technic electric.

Eye liner Wibo, kredka do brwi CATRICE, róż do policzków z jedwabiem Wibo, rozświetlacz Mary Lou Manizer



Na bardzo specjalne okazję, nakładam bazę wygładzającą z Sephory. Może to zabrzmi dziwnie, ale do te pory nie kupiłam pelnowymiarowego produktu. Będąc na zakupach w centrach handlowych, czasami będąc w Sephorze, proszę o darmową próbkę, zwykle dostaję więcej niż jedną saszetkę:). Bazę stosuje dosłownie kilka razy do roku. Nie chcę obciążać skóry. U mnie sprawdza się dobrze, Ładnie wygładza i to jest główny powód dla którego ją używam. Nie wiem czy wpływa na trwałość bo i tak makijaż wykonany powyższymi kosmetykami jest mega trwały.


Jeśli z tyh wszystkich kosmetyków, miałabym wybrać jeden, wskazałabym puder fiksujacy ARTDECO. Uważam, że nawet stosując słabszy podkład czy cienie, kosmetyk ten i tak świetnie utrwali makijaż.
Follow on Bloglovin 

 Przeczytałaś/eś? Wyraź swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)

środa, 11 lutego 2015

Jak to jest z bliźniakami...

Jako mama 9-miesięcznych bliźniaczek, mam wrażenie, że urlop macierzyński, to niemalże wakacje, ale dla mam z jednym dzieckiem. Niestety, przy bliźniakach, "roboty" jest co najmniej 2 razy więcej. Już nie chcę myśleć co mają mamy trojaczków itd!!! Często jestem pytana jak karmię, a raczej, jak się ludzie dowiadują, że karmię piersią, pada pytanie ALE JAK? Obie naraz? Oczywiście, że na żądanie, czyli tak, jak inne niemowlaki. Do 7 miesiąca ich życia najczęściej karmiłam więc obie naraz, pozycja z pod pachy * 2, specjalna poduszka do karmienia i jazda, niemalże całą dobę, z przerwami na łazienkę, szybkie jedzenie i krótki spacer z którego się wracało dosłownie biegiem, bo dzieci wciąż głodne. Mleko matki jest bardzo szybko trawione, pozostaje w brzuszku maleństwa do 2 godzin. Pierwsze miesiące spędzałam więc na nieustającym karmieniu, bóle pleców, "depresja"od siedzenia całymi miesiącami w domu, wdawały się we znaki. Podstawowym problemem było, że dziewczynki non stop wisiały na moich cyckach. Może po części dlatego, że jako wcześniaki, potrzebowały więcej bliskości i czułości, Hania przecież spędziła pierwszy miesiąc swojego życia w inkubatorze:(. Dziecko podobno je z piersi do 20 minut, później to tylko ssanie dla przyjemności, zaspokojenia potrzeby ssania itp. Ale moich księżniczek nie dało się odłożyć, delikatne przerywanie i próby przeniesienia do łóżeczek, kończyły się fiaskiem. Nie było tragicznie, gdy był ktoś ze mną w domu. Gdy jednak byłam sama, to już zupełnie nic nie robiłam, tylko siedziałam, żeby ich nie budzić. Bo zawsze był wrzask przy próbach odłożenia i trzeba było dalej przystawiać do piersi, usypiać, nosić na rękach. Smoczków nie tolerowały. 
Do tego wszystkiego dochodziły nieprzespane noce. Do tej pory są nieprzespane, dziewczynki budzą się na karmienie regularnie co ok 3 godziny, czasami mają dłuższą przerwę, czasami krótszą. Wstawanie w nocy co godzinę do najprzyjemniejszych nie należy. Jak dadzą mi pospać 2-3 godziny ciągiem to jestem mega szczęśliwa.
Wspomnę jeszcze o problemach laktacyjnych. Jak już przyszedł czas, że potrzebowały mniej snu w dzień, i miały okresy "zabawy", bardzo często dalej chciały do cycka. Przystawiałam każdą co godzinę, jak próbowałam wydłużyć czas między posiłkami, to się nie dało. Zachowywały się, jakby były ciągle głodne. Z rozpaczy próbowałam kilka razy podać mleko modyfikowane, moje laski jednak na to nie poszły.
Od początku miałam zamiar karmić piersią, nie chcę więc użalać się nad sobą publicznie. Było, jest i będzie ciężko, mam i miałam tego świadomość. Ale chciałam swoim córeczkom dać wszystko o najlepsze i "wynagrodzić" im ten czas, który spędziły w inkubatorach. Mleko matki jest nie tylko najlepsze dla dziecka pod względem zdrowotnym, ale samo karmienie piersią daje dziecku poczucie ogromnej bliskości. Teraz jedzą coraz więcej "normalnych" rzeczy, typu zupki i deserki, więc niby powinno być łatwiej, ale to się łączy z nowymi problemami;)

To narazie tyle. O przebiegu ciąży bliźniaczej i moich wspomnieniach ze szpitala można przeczytać tutaj: klik.


Follow on Bloglovin 

 Przeczytałaś/eś? Wyraź swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)

sobota, 7 lutego 2015

Makeup Revolution BLENDING BRUSH E103 - małe, tanie cudeńko

Pędzel Makeup Revolution BLENDING BRUSH E103 - pędzel do blendowania - mieszania cieni, pudrowych i kremowych, zagościł w moim koszyku całkiem przypadkiem, przy robieniu zamówienia w drogeri internetowej. Brakowało mi parę złotówek do darmowej przesyłki, Makeup Revolution E103 kosztował mnie dokładnie 10 zł. Pędzel bardzo przypadl mi do gustu, jeśli chodzi o design, jest cały czarny, z lakierowaną rączką, zdobioną przez złoty napis. Bardzo elegancko prezentował się również w opakowaniu - czarny pędzel na złotym tle. Włosie jest syntetyczne i gładkie, a jednocześnie zbite, włoski nie rozchodzą się na boki, co zapewnia dużą precyzję użytkowania. Jedyne co mu mogę zarzucić, to to, że jest mało delikatny, trochę drapie w porównaniu do innych pędzli. Zakup okazał się jednak strzałem w 10, pędzel jest bardzo fajny, świetnie spisuje się przy rozcieraniu granicy między cieniami.

Makeup Revolution BLENDING BRUSH E103 
Makeup Revolution BLENDING BRUSH E103 

Za taką cenę wątpie by znalazło się coś lepszego. Zakup w ciemno bardzo tym razem popłacił, myślę, że skuszę się na inne pędzle marki Makeup Revolution. Jeśli zmienię zdanie, po dłuższym czasie użytkowania, to dam znać, póki co jestem zachwycona swoim nowym nabytkiem, który zasilił moją skoromną, pędzlową kolekcję klik...Powiększyła sie ona także o 2 inne pędzelki - HAKURO H24 - pędzel do rożu i bronzera (tak delikatnego, mięciutkiego pędzla nigdy nie mialam), oraz Essence Precise Eyeliner Brush, do żelowego eyelinera. Z tych pędzli jestem również zadowolona.

HAKURO H24 oraz Essence Precise Eyeliner Brush. 

Moja ocena 5/6 
(Oceniam Makeup Revolution BLENDING BRUSH E103) 

Follow on Bloglovin

 Przeczytałaś/eś? Wyraż swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)

piątek, 6 lutego 2015

Yves Rocher - paleta 4 cieni do powiek

O ile marka Yves Rocher jest jedną z moich ulubionych, o tyle uważam, że nie ma firmy, która miała by wszystkie produkty udane, zwłaszcza jak posiada szeroką ofertę. Miałam kiedyś, ok 10 lat temu pojedyńczy cień z jeszcze starej kolekcji YR, taką śliczną "tropikalną" zieleń, którą uwielbiałam. Używam obecnie również pojedyńczy cień z ich oferty - róż nude, który rownież przypadł mi do gustu. Bohaterka dzisiejszego wpisu - paleta 4 cieni do powiek, to jednak jeden z najgorszych próduktów, jakie udało mi się nabyć.


Wybralam wersje kolorystyczną Zielenie, może z racji tęsknoty, za tym dawnym cieniem YR, który tak lubiłam. Niestety, po odpakowaniu paczki (zakup on-line), dopadł mnie zawód. Paletka kojarząy mi się ... z bagnem. Jedynie kolor 2 mi się podoba. O cieniu nr 1, przeczytacie poniżej.  Paletka prezentuje się tak:


Plus za ładne opakowanie (ohh jak ja kocham złoty) z lusterkiem.


Może wybrałam złą opcję kolorystyczną paletki? Pomijając odcienie, jeden z cieni, wyglądał ładnie w opakowaniu - taki szary (1), ale uwaga! to "cień widmo" - prawie niewidoczny na powiece po nałożeniu! Trzy pozostałe cienie, to zresztą też "cienie zjawy", pojawiają się zaraz po nałożeniu na powiekę, aby zniknąć po bardzo krótkim czasie. Jak robiłam makijaż, używając jednego z tych cieni i cienia z KOBO, zgadnijcie, którego po pewnym czasie nie było widać? Śmiem twierdzić, że cienie są słabej jakości, po nałożeniu, a następnie, przetarciu suchym i czystym wacikiem, zostaje mało koloru, a jedynie delikatny świecący pyłek.
Cienie mają być niby opalizujące...powiem szczerze, nie widzę tego.

Nie wiem skąd dobre opinie (kilka recenzji) na temat tych cieni na stronie producenta. Może jakość i trwałość zależą od wariantu kolorystycznego?

Cena! Regularna, to, o zgrozo 67 zl:D śmiech... Nabyłam ostanio paletkę Technic electric, za uwaga 12 zł!!, 12 cieni w paletce, duuużo ładniejszych, lepiej napigmentowanych i trwalszych. Nic dodać, nic ująć:)

Moja ocena: 1/6

Follow on Bloglovin

Przeczytałaś/eś? Wyraż swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)

czwartek, 5 lutego 2015

NUXE Suchy olejek Huile Prodigieuse - wersja z drobinkami i bez drobinek


Mój zbiór olejków NUXE - w zasadzie ten środkowy, to mini wersja - 10 ml olejku z drobinkami (po prawej), idealna do zabarania na wakacyjny wyjazd.

O firmie NUXE wspominałam już wcześniej pisząc recenzje ich kremu nuxe fraiche de beaute. Teraz czas na kosmetyk już kultowy  - suchy olejek o wszechstronnym zastosowaniu. W buteleczce zamkniętych jest łącznie 30 olejków, w tym 6 głównych, o wysokim olejków roślinnych: z ogórecznika, dziurawca, słodkich migdałów, kamelii, orzechów laskowych i orzechów makadamia oraz witamina E. Jego skład stanowi 98,1% składników pochodzenia naturalnego!
Mamy do wyboru 2 wersje olejku - ze złotymi drobinakmi oraz bez drobinek. Ja kocham oba! Za efekt na skórze, działanie, zapach, opakowanie - prawdziwy LUKSUS, uczta dla ciała i ducha. Olejki doskonale nawilżają, dają uczucie miękości, delikatności. Idealne szczególnie na lato, tworzą efekt zdrowej, lekko rozświetlonej skóry. Wersja z drobinkami, posiada bardzo delikatny, drobny złoty pyłek, który daje na skórze piękną poświatę. Jest to efekt bardzo elegancki, olejek ze złotem nadaje się zarówno na wielkie wyjścia, imprezy, czy na lato, by pięknie podkreślić oplaniznę. Nie wygląda to jak tanie, nachalne, brokatowe błyszczenie. 

Jak stosować suchy olejek NUXE?

Zimą: Ja nakładam na noc na skórę twarzy i szyję oraz końcówki włosów przed umyciem
na ramiona i dekolt, np na sylwestra, Święta czy inne okazje; 
Na okazje tego typu, można również zastosować olejek na włosy - najlepiej spryskać szczotkę przed rozczesaniem, aby nadać włosom złote refleksy. Przy wcieraniu niewilekich ilośći olejku z dłoni, trzeba bardzo uważać z ilością, żeby nie uzyskać efektu przetłuszczonych włosów...
Możemy również uprzyjemnić sobie zimowy wieczór kąpielom z dodatkiem kilku kropel olejku - miękka, delikatna skóra gwarantowana1

Latem: Zamiast makijażu do rozświetlania kości policzkowych;
Można dodać niewielką ilość olejku NUXE (wersja bez drobinek) do podkładu, aby uzyskać efekt kosmetyku rozświetlającego;
Na ramiona, dekolt, nogi do letnich sukienek;
Spryskać szczotkę do włosów, a nastepnie rozczesać.

Ładnie podkreśla dekolt i ramiona, sprawia, że nogi wyglądają na szczuplejsze. Rozświetla kości policzkowe. Najmniej podoba mi się stosowanie olejków NUXE na włosy- trzeba bardzo uważać z ilością, nawet przy stosowaniu na końcówki.

  Cena zależna od pojemności ok 55 zł zapłacimy za 50 ml, a ok 80zł za 100ml. Myślę, że nie jest zbyt wygórowana, biorąc pod uwagę jakość i wydajność produktu. Do kupienia w aptekach, internecie. Śliczna buteleczka z praktycznym atomizerem, uŁatwia stosowanie, dzięki czemu olejek jest tylko tam, gdzie ma być.

Ze strony NUXE:
"Ten suchy olejek o zawartości 98,1% składników pochodzenia naturalnego to nowatorskie połączenie 30% szlachetnych olejków roślinnych i witaminy E..." "Wysokie stężenie 6 szlachetnych olejków roślinnych (z ogórecznika, dziurawca, słodkich migdałów, kamelii, orzechów laskowych i orzechów makadamia) oraz witaminę E..."Nie zawiera konserwantów.

Wersja z drobinkami:
Huiles de Bourrache 1%, Amandes Douces 5%, Millepertuis 7% et Camélia 2%, Vitamine E 1%, Cylomethicone, octyldodecanol, caprylic/capric triglyceride, isodecyl neopentanoate, isononyl isononanoate, hypericum perforatum (hypericum perforatum extract), prunus dulcis (sweet almond oil), ethylhexyl methoxycinnamate (octinoxate), camelia oleifera(camellia oleifera extract), borago officinalis (borage seed oil), butyl methoxydibenzoylmethane, parfum (fragrance), tocophenol

Wersja bez drobinek:
Isopropyl Isostearate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Dicaprylyl Ether, Prunus Amygdalus Dulcus (sweet almond) Oil, Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil, Camellia Oleifera Seed Oil, Parfum/Fragrance, Tocopherol, Borago Officinalis Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Hypericum Perforatum Flower/Leaf/Stem Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Benzyl Salicylate, Buthylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Hydroxycitronella, Limonene, Linalool (N1005/E)



Moja ocena: 6/6

Follow on Bloglovin 

 Przeczytałaś/eś? Wyraż swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)

niedziela, 1 lutego 2015

Organizery na kosmetyki - upolowane w Biedronce





Między innymi takie oto śliczne i praktyczne orgaizniery na kosmetyki można dostać od 29.01.15 w Biedronce. Ja dowiedziałam się o ofercie sklepu pt "Domowe SPA" z bloga Claudii klik. Skusiłam na trzy organizery - otwarty z wieloma przegródkami, zamykany z mniejszą ilością przegródek, ale za to o większym ich rozmiarze i łączone "potrójne szklanki", w którym pięknie prezentują się pędzle. Organizery wykonane są z przezroczystego plastiku. Każdy to koszt 9,90zł. Byłam w Biedronce pierwszy raz od wileu miesięcy i muszę przyznać, że wyczuwam wyższe standardy sklepu. Podobnie jak w Lidlu, Biedronka zaczęła prowadzić "akcje tematyczne", co idzie na wielki plus dla sieciówki. O ile towary będą dobrej jakości...Póki co, ja z zakupu jestem bardzo zadowolna i polecam wszystkim, którzy chcą zdobyć wiekszą kontrolę nad swoją kolorówką. 




Follow on Bloglovin 

 Przeczytałaś/eś? Wyraż swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)