wtorek, 12 listopada 2013

Marc Anthony Instantly Thick, odżywka zwiększająca objętość. Na ratunek uklepanym włosom.

Dawno nie pisałam. Bardzo dawno. Niestety, jestem tylko w jednym egzemplarzu i ważniejsze, "sprawy zawodowe" pochłonęły mnie całkowicie. Co gorsza, śmierć pochłonęła najwspanialszą sunię jaką znałam - Etnę. Za każdym razem, jak sobie o tym pomyśle, wydaje mi się to takie nierealne, straszne i niesprawiedliwe. A jednak. Blog jest jednak kosmetyczny, więc nie będę tu publicznie wylewać żali. Obiecywałam post dotyczący problemów z włosami pozbawionymi objętości. Dziś namiastka obiecywanego wpisu, a konkretnie recenzja odżywki zwiększającej objętość (wg producenta 10 razy :O).

Marc Anthony True Professional, Instantly Thick, Weightless Volumizing Conditioner (odżywka zwiększająca objętość)

Marc Anthony Instantly Thick, odżywka zwiększająca objętość.


Marc Anthony Instantly Thick, odżywka zwiększająca objętość.


Pojemność: Jak widać dosyć spore opakowanie, ma 300 ml. 
A jak z konsystencją? Dość gęsta. 
Zapach? Przyjemny, lubię go. Ciężko porównywać mi z czymkolwiek, po prostu nie jest zniechęcający. Najważniejsza kwestia: 
Działanie i stosowanie: Odżywkę nakładamy na suche lub wilgotne włosy - niewielką ilość, aby zbytnio włosow nie obciążyć, wcieramy i resztę wyczesujemy grzebieniem.  Działa! Byłam w szoku po I zastosowaniu. Wypróbowałam, zaraz po powrocie z zakupów kosmetycznych. Na "całocodzienne" włosy, które wyglądały tamtego dnia wyjątkowo marnie. Nie wydaje mi się, żeby to było 10 razy, ale było na pewno. Włosy się zauważalnie podniosły, zyskały objętość.
Termin przydatności: 24 miesiące od I użycia.
Cena: spora, bo taka buteleczka kosztuje ok 30-35 zł. Ale można trafić na wyprzedaż, ja kupiłam po bardzo okazyjnej cenie 15 zł.

Skład:
Marc Anthony Instantly Thick, odżywka zwiększająca objętość.
Z czystym sumieniem mogę polecić odżywkę zwiększającą objętość Marc Anthony Instantly Thick. Miałyście już z nią do czynienia?

ocena: 4,5/6

środa, 18 września 2013

Złoto, diamenty... i perfumy

perfumy jabłko

To cudeńko, które widzicie powyżej, to obecnie najdroższe perfumy świata. Powstały w ilości...jednego egzemplarza.


DKNY Golden Delicious Million Dollar Fragrance

Flakon ma przypominać kształtem jabłko (nawiązanie do Nowego Jorku – Big Apple). Nakrętkę zdobi owalny kanarkowy diament (2,43 karata). Na nakrętce ułożone są też budynki nowego Yorku z 2700 diamencików, a czas ułożenia tego dzieła to 1,5 tys. godzin!  Ale to nie koniec atrakcji. Flakon spoczywa na podstawie z turkusowego turmalinu, owalnego 7-karatowego szafiru ze Sri Lanki, 15 różowych australijskich diamentów, czterech diamentów z różanym cięciem, owalnego rubinu (3 karaty) i diamentu w kształcie gruszki (4 karaty)!!!
Perfumy zostały wycenione na 1 milion dolarów! Już trafiły do księgi rekordów Guinessa. W zeszłym roku flakonik odbywał podróż po naszym globie. Teraz jest wystawiony na aukcje, której dochód ma zasilić konto organizacji Action Against Hunger. Szczytny cel:)
II miejsce zajmuje:
Clive Christian Imperial Majesty


Dopóki nie pojawił się DKNY Golden Delicious Million Dollar Fragrance (2011), Imperial Majesty były najdroższymi perfumami ostatniej dekady - ok 215 tys dolarów. Zapach można kupić dużo taniej w "zwykłych" buteleczkach. Jak poprzednio, o kwocie Imperial Mejesty w specjalnym wydaniu decyduje flakonik...Pół litra!!! czystych perfum zamknięto we flakonie z kryształu Baccarat i 18-karatowego złota, ozdobionym 5-karatowym diamentem:). Stworzono 10 takich flakoników, przy czym 5 zostało puszczonych do sprzedaży.

Koszt wyprodukowania samych perfum to najczęściej ok 3%, reszta to projekt buteleczki, materiały potrzebne jej wykonanie, reklama....

Pozdrowienia z Siedlec!

sobota, 14 września 2013

Jak wybrać perfumy dla siebie. A na prezent?

Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie:). Ale bez obaw, są sposoby, aby dokonać odpowiedniego
http://forum.femmeactuelle.fr
wyboru. Zapoznajcie się z podstawowymi zasadami:
  • Indywidualnie! To Ty masz czuć się dobrze w danym zapachu! Poza tym, perfumy pachną na każdym inaczej. (dlaczego? przeczytaj- http://purebelleza.blogspot.com/2013/08/prawdziwe-tanie-wzglednie-perfumy.html), co więcej każdy z nas inaczej odbiera dany zapach. Kieruj się swoim gustem!
  • Czas i spokój. Kupowanie perfum w pośpiechu skazane jest niemalże na pewno na porażkę. Moja współlokatorka wywaliła ostatnio dezodorant perfumowany, kupiła go w biegu. W domu stwierdziła, że śmierdzi...Nie zalewaj się zbyt dużą ilością produktów naraz, nie połapiesz się. Lepiej wyjść ze sklepu z pustymi rękami i wrócić na drugi dzień, ale po właściwy flakonik.
  • Lepiej mieć odmienne zapachy na różne okazje. Inne perfumy użyjesz na wieczór, na randkę, a inne na egzamin czy na spotkanie o pracę. Zbyt intensywny czy nieodpowiedni zapach na daną chwilę, może nie wywołać odpowiedniego efektu. 
  • nigdy nie kieruj się modą, marką, ceną!
  • zastanów się, który zapach "z natury" lubisz najbardziej. Czy będzie to zapach świeżych kwiatów, siana, lasu a może owocowy? To pomoże Ci naprowadzić się na jedną z kategorii zapachowej i zawęzić poszukiwania. 
  • jeżeli masz sprawdzony i lubiany zapach z danej kategorii, prawdopodobnie inny zapach z tej samej kategorii również może przypaść Ci do gustu. Nie jest to jednak regułą.
Perfumy na prezent?
Kiepski pomysł, jeśli ma być kupiony zupełnie w ciemno, albo na podstawie wyboru własnego nosa. Zakup będzie w 100% udany, wtedy, gdy kupimy produkt już używany przez daną osobę, albo wiemy, który dokładnie zapach jej się podoba. Istnieje co prawda szansa, że trafimy w 10 w ciemno, ale po co ryzykować nietrafionym podarkiem?

A poniżej przedstawiam kompilację z ciekawymi flakonikami perfum, które wybrałam specjalnie dla Was:) Perfumiarstwo to sztuka. Sztuka komponowania zapachów i sztuka tworzenia pięknych opakowań.

Pachnących snów;)

Świat chemią pachnący. Tajemnice perfum. Dolnośląski Festiwal Nauki.

Tak, zgadza się, minęło już trochę czasu od ostatniego wpisu. A to z dwóch powodów:
  1. Przygotowywałam się na 56. zjazd PTChem (Polskiego Towarzystwa Chemicznego - tak, dla niezorientowanych, jestem chemiczką),
  2. Zaraz po powrocie, w ramach XVI Dolnośląskiego Festiwalu Nauki, wygłoszę wykład pt. 
http://forum.femmeactuelle.fr
Świat chemią pachnący. Tajemnice perfum.

 Czas i miejsce: 21 września,godzina 14.00,Wydział Chemii, Uniwersytet Wrocławski. Wstęp wolny, ilość miejsc ograniczona do 200:P
 ZAPRASZAM!
Więcej informacji:

Co pięknego jest w chemii? Otóż wbrew pozorom wiele (dla chemika wszystko :)), a jednym z najpiękniejszych, a przynajmniej najprzyjemniejszych (dla nosa i nie tylko) zagadnień z nią związanych jest zapach (szczególnie ten pożądany). Czym jest, jak powstaje? Jaki jest związek między budową substancji zapachowych a ich wpływem na Nas? Jak sprawić żeby zapach nie ulotnił się zbyt szybko? Czy wszyscy czujemy tak samo? By poznać odpowiedzi na te i inne pytania, poczuć się jak perfumiarz i świadomie dokonać zakupu swojej następnej buteleczki, zapraszam na spotkanie. Okazuję się, że we flakoniku prócz perfum zamknięty jest "kawał" pięknej, konkretnej nauki - nasze perfumy to chemia i to w jej najprzyjemniejszym wydaniu! Poczujmy tą chemię!

Teraz więc już chyba nikogo nie dziwi, że już dwa posty dotyczyły właśnie perfum. 
oraz 

I trzeci zamierzam stworzyć dziś:). Cierpliwości.

BTW. obiecywany post dotyczący sposobów na włosy przetłuszczające się, pojawi się po moim powrocie:). Będę miała jeszcze na głowie pokazy interaktywne w szkołach, również w ramach DFN 2013. Ale myślę, że dam radę wszystko ogarnąć;)

piątek, 6 września 2013

Cellulit? Wypryski, trądzik? Zapraszam do solanki:)

Kąpiel solankowa jest świetną (i przyjemną:D) metodą walki z cellulitem!
Ostatnio wspomniałam o Aquaparku we Wrocławiu, przy okazji recenzji balsamu pod prysznic Nivea.
A dokładnie pisałam, że jestem jego stałą bywalczynią. Co tam robię? Relaksuję się w solance <3. I będzie tak, dopóki nie zrobi się baaardzo zimno. A nawet, jeśli się zrobi, to może będę paradować w basenie w czapce?;). A co!

źródło fotografii: CENEO
Drogie Panie, prawdopodobnie nie ma kobiet na świecie, które nie miałaby mniejszych bądź większych problemów z cellulitem czy brakiem jędrności. Gdzieś, kiedyś czytałam, bodajże w Travel czy National Geographic (na pewno jedno z  tych 2, stawiam na NG), że tylko murzynki z jakiś tam plemion nie mają cellulitu. Statystyki szacują jednak, że problem ten dotyczy 90% kobiet i zaledwie 2% mężczyzn. Cellulit jest nie tylko defektem kosmetycznym, ale też stanem patologicznym tkanki podskórnej. Czynniki predysponujące do powstawania cellulitu to m.in. niewłaściwa dieta, bierny tryb życia, zaburzenia hormonalne, brak znajomości preparatów, które mogłyby zahamować ten proces. Estrogeny sprzyjają przyrostowi tkanki tłuszczowej, a rozrastające się komórki utrudniają krążenie, co w konsekwencji prowadzi do mikrobrzęków w tkance łącznej. Krążenie limfy jak również transport tlenu do komórek tłuszczowych (adipocytów) staje się coraz trudniejsze i w konsekwencji tworzy się cellulit. Wyróżniamy 2 rodzaje cellulitu.:
  • wodny (obrzękowy)
  • tłuszczowy (tak naprawdę rodzaj ten jest późniejszą fazą cellulitu wodnego)
Zaawansowanego cellulitu prawdopodobnie nie da się wyleczyć! Niesamowicie ważne jest zatem zwalczanie pierwszych objawów. Jakimi sposobami? M.in:
  • odpowiednia dieta
  • ruch
  • kosmetyki
  • masaże
  • kąpiele solankowe!
W dzisiejszym poście chciałabym skupić się na kąpielach solankowych. Jakie są ich zalety?
  • poprawiają stan skóry, pomagają w leczeniu wyprysków, trądziku, c e l l u l i t u, odżywiają i nawilżają ciało (co do nawilżania mam mieszane odczucia:))
  • wzmacniają odporność,
  • pomagają usunąć toksyny, kwas moczowy i mlekowy z organizmu (uwalniają się one dzięki rozszerzonym porom. Z drugiej strony pochłaniane są zawarte w solance minerały), 
  • wpływają korzystnie na samopoczucie, łagodzą stany napięcia i zmęczenia,
  • działają pomocnie w schorzeniach reumatycznych, chorobach stawów i układu oddechowego, nerwobólach,
  • wspomagają walkę z nadmierną potliwością. 
Co rozumiem pod pojęciem kąpieli solankowych? Czy tylko w różnego rodzaju parkach wodnych, centrach SPA czy uzdrowiskach mamy do nich dostęp? Kąpiel taką można samodzielnie przygotować w domu. Sporządza się ją przez dodanie do wody soli, najlepiej wysoko-zmineralizowanej najlepiej leczniczej (np sól bocheńska czy iwonicka).
Dlaczego ja wybieram jednak Aquapark? Dzięki karnetowi multisportowemu (ja posiadam OK system  mam do niego dostęp kiedykolwiek, wejście przez odcisk palca. Polecam szczególnie pojawić się tam wieczorem, basen solankowy znajdujący się na zewnątrz, jest ładnie podświetlony, ciepła woda o temperaturze 32C i ta romantyczna wieczorowa atmosfera, bez wrzeszczących dzieciaków:).Prawdziwy relaks. Największym dobrodziejstwem są jednak masażery. Prócz leżanek (kilkanaście miejsc na oko), w których dzięki wszechobecnym bąbelkom można poczuć się jak w Jacuzzi, są też podwodne natryski biczowe, zlokalizowane na różnych wysokościach, w zależności od miejsca, które chcemy mieć masowane. Ja wybieram prawie zawsze te na poziomie pupy, ud i bioder :P (3 takie są dostępne w basenie solankowym).

Co zyskuję?
Kąpiel solankową i hydromasaż w jednym miejscu jednocześnie. Warto wspomnieć, że wybierając się do salonu na masaż antycellulitowy musimy mieć ze sobą ok 60-100 zł. Więc nawet jeśli jednogodzinne wejście do Aquaparku to koszt rzędu 17-18 zł ulgowy, 19-22 zł normalny, jest to nieporównywalni mniej z klasycznym masażem wyszczuplającym / antycellulitowym. Teraz Aquapark powinien mi podziękować za świetną reklamę. Może dostęp do restauracji gratis?:P

Aha. Należało by jeszcze wspomnieć, że kąpiele solankowe nie są dla każdego:( (współczucia). Niewydolność układu krążenia, oddychania, cięższe objawy nadciśnienia, choroby nerek, układu moczowego, nowotwory, choroby tarczycy, gruźlica, uszkodzona skóra, stany ropne, stany pooperacyjne.

Jeśli jednak nic z tej listy nie możesz sobie przypisać, do zobaczenia w solance!:)

wtorek, 3 września 2013

Przetestowałam Balsam pod prysznic Nivea - w Aquaparku we Wrocławiu;)

Wszystkie osoby, które wybrały / wybierają się w ostatnim czasie do Parku Wodnego we Wrocławiu, czeka tam miła niespodzianka! Nowość na rynku, nawilżający balsam pod prysznic Nivea. Znajduje się w specjalnie zamontowanych pojemnikach przy prysznicach. Nie omieszkałam się nie skorzystać z tej okazji, zwłaszcza po godzinie spędzonej w solance:). Balsam stosuje się oczywiście po wcześniejszym umyciu żelem / mydłem, nie posiada on właściwości myjących. Tylko teraz czekać kiedy wprowadzą na rynek na wzór szamponu z odżywką 2 w 1, żel z balsamem pod prysznic 2 w 1.
Nivea balsam pod prysznic.
źródło: internet
Moja wrażenia:
  • charakterystyczny zapach Nivea
  • typowa konsystencja balsamu, po kontakcie z wodą doskonale się rozprowadza
  • aplikacja jest znacznie szybsza niż typowego balsamu. Sądzę również, że to świetne rozwiązanie w okresie zimowym. Dlaczego? Kojarzycie to uczucie, kiedy w mroźne, zimowe dni po kąpieli / prysznicu, jedyne o czym się marzy to ciepłe łóżko, a nie balsamowanie całego ciała?
  • do aquaparku we Wrocławiu chodzę 1-2 razy w tygodniu. Dlaczego tak często? O tym dowiedzcie się niebawem;). Nie ma co ukrywać, że woda, a już szczególnie słona woda, wysusza skórę. Balsam pomógł, nie była wysuszona, ale jakoś bardzo nawilżona również nie. Co więcej, nie pożałowałam sobie ilości specyfiku;), więc w sumie spodziewałam się większych efektów.
Ponieważ, miałam styczność z tym produktem tylko raz, nie mogą wypowiedzieć się, czy stosując ten specyfik na co dzień zamiast klasycznych balsamów, efekty będą zadowalające. Wygody stosowania nie da się jednak zaprzeczyć. Minusem jest jednak cena! Około 25 zł za 400 ml, natomiast za 250 ml zapłacimy ok 17 zł. Jeżeli nie żal Tobie kasy, możesz kupić, wypróbować. Ja uważam jednak, że za takie pieniądze nie warto, nie jest to rzecz niezbędna.
Warto napomnieć, że zanim Balsam pod prysznic Nivea został rozreklamowany, na rynku dostępne były żele pod prysznic z dodatkiem balsamu, np Olay Body, Body Wash plus Lotion Ribbons (Żel pod prysznic z dodatkiem balsamu). Myślę, że wraz z upływem czasu produktów bazujących na idei balsamu pod prysznic będzie przybywać, cena więc również stanie się niższa.
Dobranoc, do następnego:)