poniedziałek, 9 marca 2015

Trening z Chodakowską: Skalpel, Ekstra Figura, Body Ekspress, Killer, Turbo Wyzwanie, Model Look. Moje odczucia, efekty.

Ewa Chodakowska.
Źródło: internet.
Drugi miesiąc leci, jak zdecydowałam się wracać do normy/formy z Ewą Chodakowską. Przed ciążą byłam baaardzo aktywną osobą, nie było mowy żebym usiedziała w miejscu. Wspinaczka, taniec, basen, <ZUMBA>. Wychodziłam z domu rano, a wracałam wieczorem. Później niestety spędziłam parę miesięcy w łóżku więcej: <klik>. A po porodzie (cięciu cesarskim) zaczął się kilkumiesięczny maraton karmienia bliźniaczek <klik>.
Zdążyłam (cc 31Hbd) przytyć w ciąży 15 kg - moja stara waga to 54kg, maksymalna przed porodem to 69 kg. Obecnie ważę 61,5 kg przy wzroście 166 cm. Przed podjęciem treningów ważyłam 63 kg:).

Dopiero od niedawna jestem w stanie (przy pomocy męża i rodziny) znaleźć czas na te 45 min intensywnego treningu. TŁUSZCZ zaczyna się spalać po ok 30 min, stąd długość treningu jest bardzo istotna. Oprócz tego, moje dzieci wreszcie się dograły i mamy stałą godzinę spaceru, podczas której śpią bite 1,5 godziny, więc mogę spacerować i spacerować. Wracając do treningu z Ewą. Na początek zaczęłam sama ćwiczyć, były to przede wszystkim równego rodzaju brzuszki. Później szukałam inwencji na yt, łatwo się domyśleć, że po wielu próbach różnych ćwiczeń, w końcu postanowiłam sprawdzić co ta sławna Chodakowska ma do zaoferowania. Zaczęłam od krótkich 6 minutowych filmików - należało ich wybrać 5, aby skomponować pełnowartościowy trening. Nie chciało mi się klikać i zabrałam się za dłuższe treningi - Ekstra figura, Body ekspress,  Skalpel, Killer, Turbo wyzwanie.  Z początku skupiłam się na Ekstra figurze - program ten wydawał mi się najbardziej nastawiony na walkę z cellulitem. Był też czas, że uwielbiałam body ekspress za energię i tempo. Późno dość doceniłam Skalpel. Nie cierpię pilatesu, chodziłam kiedyś cały semestr na wf na UWr i pilates ne podbił mojego serca. Skalpel z początku również wydawał mi się taaaaki nudny, mało energicznym, po prostu nie w moim typie. Ale jak się z nim zaprzyjaźniłam to stał się mój nr 1. Bardzo ważny jest tam oddech i praca mięśni brzucha! Dopiero po 2 razie wykonywałam ćwiczenia jak należy. KIller, no coż, zdecydowałam się 1 raz na ten trening i nigdy więcej! Jest to trening interwalowy - czyli taki, w którym mamy zmienne tempo, a killer ma ogólnie bardzo szybkie tempo. Dałam z siebie wszystko, moja mata treningowa została zalana potem:/ Jest też tam jedno ćwiczenie, ktore całe życie sprawiało mi problem - jesteśmy bokiem, nasze ciało opiera się jedynie na łokciu i stopach. Druga ręka na biodrze i unosismy i opuszczamy biodra, trzymając cały czas pozycję. Tylko na prawej ręcę daję radę i to delikatnie pracując biodrami. Po Killerze i w czasie ćwiczeń kłuo mnie w klatce, nazwa treningu jest jak najbardziej adekwatna. Będąc sama w domu (dzieci na spacerze), zaczęłam się martwić czy nie dostanę zawału:D. Poza tym o skuteczności treningu nie świadczą wylane litry potu. Treningi typu Killer, są baaaardzo niezdrowe dla organizmu. Podczas tak intensywnego treningu, wydziela się spora ilość wolnych rodników, odpowiedzialanych za starzenie się organizmu. Z tego też powodu nie lubię biegania (a biegało się w szkole na zawodach miedzyszkolnych;)). Bieganie obciąża też nasze stawy. Wolę spacer czy szybki marsz, a już zupełnie najzdrowsze jest pływanie.
Turbo wyzwanie jest również treningiem interwałowym, ale wg mnie prostszym od Killera. Odbiegającym od reszty jest za to Model Look. Najlżejszy, najłatwiejszy, wykorzystujący ciężarki. Nie odpowiada mi jednak do końca - nie skupia się na tych partiach ciała, na których mi zależy. Trening ten będzie odpowiedni dla osób o niewielkim biuście, które marzą by go lekko podnieść i w ten sposób "powiększyć". Rozwija przede wszystkim klatkę piersiową, zawiera też dość proste ćwieczenia na brzuch.

Moje odczucia co do treningów i osoby Ewy Chodakowskiej są takie, że:

  • nie każdy może z powodzenieniem uczestniczyć w wymienionych przeze mnie treningach, nie są to ćwiczenia dla początkujących. Ja sobie teraz jakoś daje radę, mimo, że w pierwszy tydzień lało się ze mnie strumieniem! Ale nie było jeszcze takiego momentu, że wymiękłam, przerwałam trening. Zanim jednak zdecydowałam się na Chodakowską, ćwiczyłam na własną rękę, przede wszystkim "brzuszki"  i inne programy treningowe z yt. Są ćwiczenia w treningach Chodakowskiej, które nie wykonuję satysfakconująco dobrze - np w Skalperze, nie podnoszę nóg na boki (pozycja stojąca) wystarczająco wysoko, tzn jak machnę to jeszcze idzie, ale noga w powietrzu i mam pogłębiać to no way. Inny przykład, to leżenie na brzuchu i nogi do góry, łącznie z udami. Nie wiem czy mam takie grube uda, ale nie odrywają się całkowicie od podłoża:P. Czy też wspomniane wcześniej ćwiczenie z Killera. Gorsza jego wersja jest bodajże w Turbo Wyzwaniu - podpieramy się nie na łokciu, a na dłoni. Nie wyobrażam sobie po prostu osoby ze sportem mającej mało do czynienia, która nagle postanawia schudnąć i zaczyna ćwiczyć z Chodakowską. Myślę, że fajnie zacząć od prostszych treningów, żeby się rozćwiczyć, a następnie próbować swoich sił z Ewą. Nie odrazu uda Nam się przebrnąć przez cały trening, ale za każdym razem będzie tylko lepiej. Wiem to po sobie. O ile Ewa Chodakowska jest osobą bardzo motywującą, to trening np Killer, w którym nie ma się sił już na samym początku może stać się skutecznym demotywatorem. Dla początkujących polecam jeżeli już Model Look, Ekstra Figurę i Skalpel.
  • w wielu trenigach osobiście denerwuje mnie duża ilość ćwiczeń z podskokami - mój biust matki karmiącej nie znosi podskoków!:)
  • nie jestem z tych , co wierzą, że dzięki ćwieczniom pozbędę się całkowicie cellulitu, więc na motywację "pozbędziesz się raz na zawsze cellulitu" reaguję z przymrużeniem oka.
  • zgadzam się, że na sukces w skutecznym odchudzaniu mają wpływ ćwiczenia  tylko w 30%, reszta do dieta i styl zycia. Niestety obecnie nie żaluje sobie jedzenia , czy często jakiejś słodkiej przekąski, a wszystko tłumaczę sobie tym, że karmię 2 dzieci! Może kiepskie wytłumaczenie, ale jest w tym trochę racji. Karmienie piersią, to nie jest etap, kiedy można sobie powiedzieć, stop już nie jem, mimo, że jest się nie do końca nasyconym:) Ok, powinnam zrezygnować ze słodyczy, ale to z drugiej strony traktuję to jako przyjemność, nie jem też  ich w niewiadomo jak dużej ilości! Poza tym nie słodzę herbaty, kawy, nie piję słodkich napojów. 
  • nie zobserwoałam zadnego negatywnego wpływu wysiłku fizycznego na laktację
  • Po tych 2 miesiącach czuję ciągle niedosyt, chcę coraz więcej - wkręciłam się, ba, nawet uzależniłam od ćwiczeń! 
  • Na sukces Pani Ewy ma w dużej mierze wpływ jej głos - jest bardzo miły, skutecznie motywuje i zachęca do treningu. Do tego ładna sylwetka, zadbana kobieta. I jej programy treningowe są naprawdę ciekawe.

Jakie efekty zaobserwowałam:
Ujędrnione ciało, lepsze sapopoczucie, sylwetka wraca do normy/ formy:). Nie ma dużej różnicy wagowo - tylko 1,5 kg mniej:/, ale wizualnie moje ciało wygląda znacznie lepiej. Myślę, że część tłuszczyku została zastąpiona masą mięśniową;) Wciąż jest jednak dużo do zrobienia! I mi się chce, żeby tylko czas był!

Czy ćwiczenia z Chodakowską są lepsze od innych treningów? Nie do końca. Moim zdaniem są świetne, ale tak naprawdę najważniejsza jest systematyczność, chęć, wyznaczony cel, długość ćwiczeń. Ja się wkręciłam w jej programy ćwiczeń, jest miło, Pani Ewa działa na mnie motywująco. Polecam więc wszystkim, jeśli nie z Chodakowską to inny. Najważniejsze żeby się ruszać!:) Więc do dzieła!


Follow on Bloglovin 

 Przeczytałaś/eś? Wyraż swoją opinię, bardzo mi na niej zależy:)

5 komentarzy:

  1. W pełni zgadzam się z powyższymi odczuciami! Na Twoją motywację wpływa też fakt gubienia kg, a ja po ćwiczeniach zaczęłam przybierać:(
    Jeśli będziesz miała chwilę (choć wiem, że przy bliźniakach może to być awykonalne) zerknij na mój wpis dot Ewy Chodakowskiej:
    http://anielkowelove.blogspot.com/2015/03/mzawka-deszcz-o-nie-cwiczenia-z.html

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Może brak gubienia kg wynika z faktu, że nie mamy zbytnio co gubić, a to, co było przekształca się w tkankę mięśniową, która też waży? Tak sobie będę tłumaczyć, aby nie być pod presją wywalenia słodyczy z jadłospisu;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tkanka mięśniowa jest więcej waży niż tuszczyk;) Ja niestety mam co gubić jeszcze;) Największą moją zmorą są boczki:/ Mimo napiętej skóry na brzuchu i ewidentnie wyczuwalnych mięśniach, on też nie jest jeszcze płaski i trochę tłuszczu się ostało. Jestem ogólnie drobna, więc każdy dodtakowy kg jest widoczny. Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Super wpis Karolina - a jak jest teraz? Nadal ćwiczysz? I jak efekty? Sama dojrzewam do zrobienia z sobą porządku, bo 60+ strasznie boli :) Ale pocieszam się karmieniem piersią :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wpis Karolina - a jak jest teraz? Nadal ćwiczysz? I jak efekty? Sama dojrzewam do zrobienia z sobą porządku, bo 60+ strasznie boli :) Ale pocieszam się karmieniem piersią :)

    OdpowiedzUsuń